Jump to content

|SAPD|AMC|Mattzio

Gold
  • Content Count

    687
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

457 Świetny Gość!

About |SAPD|AMC|Mattzio

  • Rank
    Lance Vance
  • Birthday 02/13/2000

Komunikatory

  • Numer GG
    44429165
  • Steam
    https://steamcommunity.com/id/Mattzio

Informacje ogólne

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Localization
    Mazowieckie
  • Zainteresowania
    Siatkówka
    Pływanie Sportowe
    Programowanie
    Anime
    Manga

Game Account

  • Faction
    Policja
  • Faction rank
    Sierżant

Recent Profile Visitors

8266 profile views
  1. A ten chomik to na sprzedaż jest Ty?

    1. |SAPD|AMC|Mattzio

      |SAPD|AMC|Mattzio

      A no niestety nie, zostaje ze mną 😆

  2. Tragedia w sklepie zoologicznym! Sklep zoologiczny "Safarianka" jest jednym z wielu rozsianych w całym stanie San Andreas. Znajduje się on w Dillimore, Red County - tuż obok stacji benzynowej. W swoim asortymencie dostępne to samo co inne zoologiczne sklepy - papużki, rybki, szczury, chomiki, szynszyle itp. Oprócz tego, posiadają szeroki wybór jedzenia oraz sprzętu potrzebnego do trzymania zwierzaków w domu - klatki, akwaria, miski, domki, poidełka itd. Jednakże, dla bardziej "wymagających" klientów w swym zapleczu znajdują się jeszcze inne stworzenia, takie jak pająki, węże, fretki, jeże czy też wiewiórki. To właśnie tutaj, na zapleczu sklepu "Safarianka" wydarzyła się tragedia. Jeden z klientów, zainteresowany zakupem węża do domu, zaczął rozglądać się pośród akwariów wypełnionych gadami. Uklęknął przy jednym, gdy za nim, jadowita żmija wydostała się z akwarium w całkowitej ciszy. Powoli przypełzła do klienta i dziabnęła go kilka razy w nogę, po czym uciekła do ciemności. Mężczyzna krzyczał z bólu i wołał o pomoc, ale wszystko na marne. Sprzedawca siedział przy kasie ze słuchawkami w uszach i zagrywał się w pokera przez internet. Po 3 godzinach przegrywania, sprzedawca poszedł na zaplecze sprawdzić czy wszystkie zwierzęta są na swoim miejscu i wtedy zauważył ciało zmarłego mężczyzny na podłodze. Natychmiast zadzwonił po Pogotowie Ratunkowe. Ambulans z trzema ratownikami medycznymi przyjechał po 10 minutach. Próbowali reanimować mężczyznę na miejscu, lecz nie było już po co - leżał martwy. Ratownicy zabrali zmarłego ze sobą do szpitala na sekcję. Po kilku godzinach w szpitalu, okazało się, iż mężczyzna zmarł z powodu otrzymania do obiegu dawki jadu dużo większej niż śmiertelnej. Zauważyli, że na lewej nodze było aż dwanaście małych, czerwonych kropek. Oznacza to, że żmija wbiła się w nogę aż sześć razy i za każdym razem wpuszczała jad. Sprzedawca w sklepie po odjechaniu karetki, zauważył że brakuje jednego węża w akwarium, po czym zapalił światło i zaczął na własną rękę go szukać. Schował on się w szczelinie w ścianie i w ogóle nie miał zamiaru wyjść. Trzeba było wzywać specjalne jednostki zwierzęce, które wyjęły węża i wsadziły z powrotem do akwarium. Po tym incydencie, rodzina zmarłego mężczyzny złożyła pozew do Sądu o niepoprawne zabezpieczenie akwarium i spowodowanie śmierci niewinnego człowieka. Wygrali sprawę w sądzie, a właściciel sklepu zoologicznego "Safarianka" musi zapłacić zadośćuczynienie w wysokości 500 000$. Dla Redakcji Prasowej K69-News, Redaktor Specjalista @|SAPD|AMC|Mattzio
  3. Skażone warzywa i owoce w Red County! Jak wiadomo, lokalne sklepiki w małych miejscowościach praktycznie zawsze sprzedają owoce i warzywa najlepszej jakości - najświeższe i bez żadnych dodatków chemicznych. Niestety, za zdrową żywność wysokiej jakości idzie w parze wysoka cena. W San Andreas znajduje się jedna z największych farm w stanie - zlokalizowana jest we Flint County. Zaopatruje wszystkie pomniejsze miasteczka w okolicy, tj. Angel Pine, Montgomery, Blueberry, Dillimore oraz Palomino Creek. Sadzone na polu jest praktycznie wszystko - z warzyw to np. ziemniaki, sałata, papryka, marchewki, a z owoców - maliny, truskawki, banany, pomarańcze oraz wiele innych. Jednakże czy na pewno wszystkie towary pochodzące z tej farmy są "czyste"? Na zdjęciu widzimy lokalny sklepik "Zdrówko", który znajduje się w Dillimore. To właśnie do tego sklepu przywożone są codziennie warzywa oraz owoce z farmy w Flint. Zainteresowanie produktami jest tutaj tak duże, że po południu półki w sklepie są praktycznie puste. Tak było do czasu. Pewnego dnia, starsza Pani mieszkająca w Dillimore, Hilary, poszła z samego rana aby zakupić trochę warzyw i owoców na dzień. Wybrała kilka papryk, dwie sałaty, jedną marchewkę oraz parę jabłek. Po powrocie do domu, umyła wszystkie rzeczy i zaczęła się nimi zajadać. Po kilku godzinach poczuła że jest jej niedobrze - bolał ją żołądek, miała zawroty głowy oraz kilka razy wymiotowała. Natychmiast zadzwoniła po lekarza, który zjawił się po kilkunastu minutach. Po przebadaniu stwierdził, że jest to poważne zatrucie pokarmowe i przepisał jej masę leków. Pani Hilary nie była jedyną, która tak się czuła tamtego dnia po zjedzeniu produktów ze sklepiku - było jeszcze kilkanaście takich osób. Sprawa zaczęła być poważna. Tutaj widzimy sklepik "Pyszek", który znajduje się w miasteczku Montgomery. On także jest wypełniany warzywami i owocami z Flint. Sytuacja tutaj była identyczna jak w Dillimore, z tym że więcej osób niestety było poszkodowanych - ponad 40. Gdy wszyscy wyznawali skąd kupowali jedzenie, wymawiali te dwie nazwy sklepów. Sprawa trafiła na Policję jak i do Sanepidu. Zaczęto przepytywać właścicieli sklepów, skąd sprowadzali żywność i wskazywali na farmę w Flint. Po dotarciu Sanepidu oraz kilku funkcjonariuszy Policji na miejsce docelowe, zaczęto robić badania. Wpierw sprawdzono zawartość warzyw i owoców. Okazało się, że zawartość pestycydów i innych groźnych związków chemicznych przekraczała normę kilkudziesięciokrotnie. Już wtedy było wiadomo, skąd takie skutki u poszkodowanych. Następnie wzięto do próbki trochę gleby - posiadała kosmiczną wielkość zawartości ścieków i odpadów poprodukcyjnych jak i metali ciężkich, takich jak kadm, ołów czy rtęć. Sanepid zadecydował o natychmiastowym zamknięciu farmy i przekazał sprawę dalej Policji oraz Sądowi. Właściciele farmy zostali skazani na 10 lat pozbawienia wolności oraz wypłaty odszkodowań w wysokości 5 000 000$. Po tym incydencie, zaczęto sprawdzać pozostałe farmy w San Andreas, lecz okazało się że jedynie farma w Flint posiadała skażoną glebę jak i owoce oraz warzywa. Dla Redakcji Prasowej K69-News, Redaktor Specjalista @|SAPD|AMC|Mattzio
  4. Jakie plany na dzisiaj? :D 

    1. Show previous comments  1 more
    2. |SAPD|Vertan

      |SAPD|Vertan

      Szkoła, a po szkole wypłata hehe

    3. |SMSA|OPSM|OgniK*

      |SMSA|OPSM|OgniK*

      Szkoła a potem imprezowanie 😛

    4. L3steR

      L3steR

      lekarz i granko w gre

  5. Kto jeszcze miesiąc wolnego ma? :P 

    1. PrezesFilip.RHS

      PrezesFilip.RHS

      Ja mam! Ale tylko w teorii :P

    2. |AMC|FreaQ

      |AMC|FreaQ

      Dostane w robocie to będzie :P

    3. .:|SMSA|OLCIU|:.

      .:|SMSA|OLCIU|:.

      Jeszcze zaległe l4 jest w opcji XD

  6. Afera na złomowisku! Złomowisko niedaleko Angel Pine zostało wybudowane w latach 60. ubiegłego wieku. Jest to jedyny taki biznes w San Andreas, dlatego też każdy kto chce się pozbyć swojego pojazdu, przyjeżdża właśnie tutaj. Ceny wahają się od 400€ za pojazdy osobowe oraz motocykle aż do 3000€ za pojazdy ciężarowe czy autobusy. Zezłomowane pojazdy są następnie pakowane oraz wywożone na śmietniska w całym San Andreas. Znajduje się tutaj także mały punkt wyjazdowy śmieciarek, które są specjalnie produkowane dla złomowiska. Jednakże, pewna afera spowodowała bardzo wielkie zamieszanie odnośnie tej placówki. Jak udało mnie się dowiedzieć, złomowisko prowadziło wiele szemranych interesów. Gdy przyjeżdżali klienci z drogimi czy egzotycznymi samochodami, takimi jak Turismo, Infernus czy Hustler, pracownicy tak naprawdę ich nie złomowali. Jak tylko klienci odjeżdżali na pewną odległość poza teren, pojazdy były przeparkowywane do obu identycznych hangarów, które widzicie na zdjęciach wyżej, i naprawiano w nich co tylko się dało. Niekiedy niestety koszty napraw były tak wielkie, że jednak decydowano się na rozebranie ich z cennych części a następnie złomowanie. Ale była to tylko bardzo mała część z nich. Praktycznie wszystkie naprawiano i sprzedawano je klientom zza stanu. Tutaj pojazdy były przetrzymywane do czasu uzgodnienia umowy z kupującym. Następnie przy użyciu wielkich maszyn, ładowano pojazdy czy motocykle do śmieciarek, które wywoziły je na opuszczone lotnisko w Verdant Meadows w Bone County, skąd leciały do Liberty City bądź Vice City, gdzie sprzedawano je za grube tysiące a nawet miliony. Gdy nie było już miejsca w samolocie przewozowym, a potrzeba było natychmiast przetransportować towar, jechano z nimi do punktów na plaży obok Angel Pine, gdzie podpływały promy, które zabierały je do wymienionych już wyżej stanów. Kierownik biznesu miał swoją kanciapę z tyłu hangarów, gdzie przeliczał zarobione pieniądze, wydawał wynagrodzenia, zatrudniał i zwalniał pracowników a także obdzwaniał klientów. Oczywiście, nie przesiadywał tam samemu. Było z nim kilka zaufanych wspólników oraz ochroniarzy, którzy byli z nim cały dzień i noc. Zdarzały się także "specjalne" zamówienia, które oprócz pojazdów zawierały torby wypchane narkotykami. Takie zlecenia były bardzo opłacalne, dlatego Szef za każdym razem starał się nakłonić kupujących do składania "specjalnych". Można więc śmiało nazwać jego małą przyczepę wielką bazą operacyjną. Swoje towary brali z opuszczonego ośrodku domków w Angel Pine, gdzie hodowano konopię indyjską oraz produkowano kokainę. Konopia była hodowana z tyłu ośrodka, za jednym z domków. Była codziennie nawadniana oraz nasłoneczniana. Następnie zbierano wyrośnięte konopie i pakowano w plastikowe siateczki, tak samo jak kokainę. Sam ośrodek składał się z kilkunastu domków, w których zawsze coś się działo. Miejsca nikt nie odwiedzał, ponieważ nikt się tym nie interesował, dlatego była to miejscówka idealna do produkowania narkotyków. Zdarzało się, że włóczyli się tutaj bezdomni, ale byli zazwyczaj odganiani jak tylko się zjawili. Pod wieczór zapakowane środku wrzucano do kontenerów, a za zasłoną nocy, pracownicy złomowiska przyjeżdżali śmieciarkami i zgarniali towar. I tak dzień w dzień. Jak to się więc stało, że cały ten precedens wyszedł na jaw? Jeden klient, który oddał do zezłomowania Windsora, spędzał wakacje w Vice City. Gdy wieczorem przechadzał się po mieście, rzucił mu się w oczy Windsor, który miał taki sam kolor jak ten którego rzekomo "zezłomował". Podszedł bliżej i zauważył, że tablice rejestracyjne pojazdu były te same. Zszokowany mężczyzna, zgłosił ten fakt na Policję w San Andreas, która od razu zajęła się całą sytuacją. Po przyjeździe na miejsce, funkcjonariusze Policji rozbili cały interes i skonfiskowali wszystko, co było używane w tym brudnym interesie. Nie pominęli oczywiście ośrodka w Angel Pine, gdzie produkowano narkotyki. Sąd po całym procedensie, wydał wyrok zamknięcia placówki w czasie nie dłuższym niż tydzień. Jak widać, jedna mała wtopa spowodowała zamknięcie nielegalnego biznesu samochodowego w San Andreas. Dla Redakcji Prasowej K69-News, Redaktor Specjalista @|SAPD|K69-N|Mattzio
×
×
  • Create New...