Skocz do zawartości

Puszek.

Gracz
  • Zawartość

    242
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

167 Świetny Gość!

2 obserwujących

O Puszek.

  • Tytuł
    Ken Rosenberg
  • Urodziny 2 Marzec

Informacje ogólne

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Głogów
  • Zainteresowania
    Sport, historia.

Ostatnie wizyty

2086 wyświetleń profilu
  1. Wzbogacił się na rozkopaniu małego dołka ? – poznajcie największego handlarza ropy naftowej w San Andreas! Wszyscy wiemy, że każda maszyna, czy pojazd jest napędzany/a przez paliwo lub przez coś, dzięki czemu może funkcjonować. Jednym z najpopularniejszych paliw jest ropa naftowa – często zwana olejem napędowym. Gdy pierwszy raz odkryto ropę, stwierdzono, że jest ona zbyt szkodliwa i trująca, że nie znajdzie ona zastosowania w życiu codziennym. Dopiero po odkryciuSamuela Martina Kiera w 1847 okazało się, że ropa jest świetnym paliwem dla pojazdów i nie jest taka szkodliwa jak, twierdzono wcześniej. W dawnych czasach, gdy nie było jeszcze prądu, służyła ona jako paliwo dla lampy naftowej – została ona wynaleziona przez polskiego chemika Ignacego Łukasiewicza w 1853 roku. Obecnie używa się jej jako paliwo dla pojazdów, przeróżnych maszyn i innych. Dzisiaj opowiem wam drodzy czytelnicy o największym handlarzu ropy naftowej w całym stanie San Andreas – jest to niejaki Andrzej Gaźnik. Chodzą pogłoski, że ów przedsiębiorca majątku dorobił się przez rozkopanie małego dołka na kawałku ziemi w ogrodzie przy swoim domu – w dzisiejszym artykule postaram się przybliżyć historię ropy naftowej w San Andreas. Od lewej strony: Ignacy Łukasiewicz, obok jego wynalazek czyli lampa naftowa a na końcu Karol Martin Kier, odkrywca dobrych właściwości ropy naftowej. Na początku postanowiłem udać się na miejsce największego wydobycia ropy naftowej. Dojechałem na miejsce i zabrałem się do pracy. Na początku postanowiłem wykonać kilka zdjęć miejsca wydobycia. Jak widać na fotografiach, jest ono bardzo duże – zajmuje około 100 hektarów. W tym miejscu stał dom wspomnianego dzisiaj przedsiębiorcy. Następnie udałem się do największej rafinerii w stanie, aby bliżej przyjrzeć się temu miejscu. Rafineria również jest ogromna. Znajduje się tam kilkadziesiąt filtrów, które dokładnie oczyszczają ropę i przygotowują ją do wysyłki. Ropa jest bardzo dokładnie badana przez specjalistów i przechodzi liczne testy jakości. Proces przygotowania paliwa do wysyłki jest dosyć długi i skomplikowany, więc nie będę dokładnie go omawiać, ponieważ tylko nieliczni, zdołaliby go dokładnie zrozumieć. W miejscu tej działalności znajduje się firma, która zajmuje się dostarczaniem ropy na stację paliwowe. Później próbowałem nakłonić pana Gaźnika do rozmowy, lecz on nie chciał się zgodzić, a ja w międzyczasie udałem się do platformy wydobywczej nieopodal Blueberry. Te cenne paliwo nie tylko rozwożą cysterny, właściciel rafinerii posiada również platformę wydobywczą znajdującą się w małej zatoczce między Fort Carson a polami obok Blueberry. Powierzchnia całego kompleksu na wodzie wynosi około 10 arów (jest znacznie mniejsza od rafinerii na lądzie). Właściciel posiada również łodzie, które zaopatrzone są w specjalne beczki, w których transportowana jest ropa. Najczęstszym miejscem rozładunku takiej łodzi są doki w Los Santos, zatoka w Bayside Marina czy port w San Fierro. Taka beczka ma pojemność 500 litrów – jest całkiem spora. Zanim ropa zostanie wlana do środka również, przechodzi liczne testy. Łódź, która transportuje ropę do portów, musi płynąć bardzo- jeśli płynie zbyt szybko i nieostrożnie to paliwo może ulec delikatnemu pogorszeniu jakości, czego oczywiście pan Gaźnik nie chce. Następnie postanowiłem udać się na lokalną stację paliw, która znajduje się w małej wiosce – Montgomery. Od lokalnych klientów dowiedziałem się, że właśnie do tej stacji dostarczane jest paliwo z rafinerii Pana Andrzeja Gaźnika. Gdy dojechałem na stacje, zapytałem kilku klientów czy są zadowoleni z jakości paliwa- szczególnie ropy. Wszyscy odpowiedzieli jednogłośnie, że olej napędowy od "Gaźnika" jest bardzo dobrym paliwem. Miałem ogromne szczęście, udając się do Montgomery akurat tego dnia, bo w momencie mojego przyjazdu na stację akurat zbliżała się cysterna z ropą. Wykonałem kilka zdjęć, a po chwili zagadałem do kierowcy owej cysterny i zapytałem, czy zgodzi się na krótką rozmowę – pracownik zgodził się i zaczęliśmy rozmowę: Puszek: Witam, z tej strony Młodszy Redaktor Redakcji Prasowej K69-News Puszek, moje uszanowanie! Czy zechciałby Pan odpowiedzieć mi na kilka pytań związanych z pańską pracą? Paweł Dystrybucyjny: Uszanowanie! Oczywiście, proszę pytać tylko w miarę szybko, bo śpieszno mi na następną stację.. Puszek: Od jak dawna pracuje Pan jako dostawca paliwa z rafinerii Andrzeja Gaźnika? Paweł Dystrybucyjny: Pracuję tutaj od ponad pięciu lat. Na początku swojego stażu zajmowałem się pilnowaniem porządku na platformie wydobywczej na wodzie obok Fort Carson, a dopiero po dwóch latach awansowałem na stanowisko dostarczyciela ropy. Puszek: Jak ocenia Pan swoją pracę, czy warunki pracy są dobre? Paweł Dystrybucyjny: Praca jak dla mnie- czyli prostego faceta bez jakiś wyższych studiów itd. jest naprawdę bardzo dobra! Jedyną rzeczą, którą musiałem zdobyć, aby tutaj pracować to prawo jazdy kategorii "C", które umożliwia prowadzenie pojazdów ciężarowych. Jeżeli chodzi o warunki pracy, to pracodawca również tutaj nie grzeszy. Płaca jest bardzo dobra, wystarcza mi to na wyżywienie rodziny oraz na własne wydatki. Jako pracownik jestem traktowany wspaniale. Przełożeni zawsze pytają jak minął nam np. weekend, jak się czujemy itd. - to się bardzo ceni w środowisku pracowniczym. Puszek: Wyśmienicie! Mógłby Pan powiedzieć coś na temat jakości rozwożonego przez Pana paliwa? Paweł Dystrybucyjny: Jasne! Paliwo, w szczególności ropa jest naprawdę świetna! W moim samochodzie niezmiennie od 10 lat tankuję olej napędowy z rafinerii Gaźnika. Nigdy nie miałem żadnego problemu z samochodem, który byłby spowodowany wadliwym stanem paliwa. Puszek: To wszystko, co mnie interesowało.. Dziękuje Panu za poświęcenie swojego czasu! Nie będę zawracał więcej głowy, bo wiem, że praca wre, do widzenia! *Paweł Dystrybucyjny wsiadając do cysterny* Paweł Dystrybucyjny: Również dziękuję, do widzenia! Po rozmowie z Panem Pawłem Dystrybucyjnym zapytałem go jeszcze, gdzie znajdę właściciela stacji w Montgomery. Kierowca powiedział, że na tyłach stacji ma on swoje biuro, w którym pracuje. Nie tracąc czasu, udałem się pod drzwi biura i zapukałem. Moim oczom ukazał się właściciel stacji- Mirosław Benzyniak. Poniżej przedstawiam rezultaty naszej rozmowy: Puszek: Witam, z tej strony Młodszy Redaktor Redakcji Prasowej K69-News Puszek, moje uszanowanie! Czy zechciałby Pan odpowiedzieć mi na kilka pytań związanych z pańską działalnością? Mirosław Benzyniak: Witam! Jasne, proszę pytać. Puszek: Dobrze, od kiedy prowadzi Pan swoją działalność i co sądzi o paliwie, które przed chwilą zostało tutaj dostarczone? Mirosław Benzyniak: Jasne, moja stacja jest otwarta nieprzerwanie od 20 lat. Jeśli pamięć mnie nie myli, to od początku mojej kariery zamawiałem paliwo od Andrzeja- jesteśmy dosyć bliskimi znajomymi. Ropa, która jest tutaj dostarczana co tydzień, nigdy nie była wadliwa. Andrzej bardzo dobrze zainwestował swoje pieniądze w m.in. laboratorium, w którym jego pracownicy dokładnie badają stan paliwa i oceniają czy nadaje się do kolejnego etapu testów. Przez całą swoją pracę tutaj nigdy nie otrzymałem żadnej skargi, że po zatankowaniu auta potem nie chciało mu odpalić etc. Ogólnie uważam, że Andrzej nie ma sobie równych w tym biznesie. Puszek: W porządku, to będzie na tyle- nie będę zawracał Panu więcej głowy. Dziękuje i do widzenia! *Mirosław Benzyniak zamykając drzwi biura* Mirosław Benzyniak: Również dziękuje za rozmowę, do widzenia! Obecnie biznes Pana Gaźnika jest w swoim złotym okresie- obecnie zyski ze sprzedaży paliwa są największe (na przestrzeni lat). Klienci są bardzo zadowoleni, a pracownicy nie mają powodów do strajkowania. Mam nadzieje, że po przeczytaniu tego artykułu więcej osób zechce tankować na stacji w Montgomery. Może i znajdzie się kilku, którzy podejmą się pracy w rafinerii Andrzeja Gaźnika. Aktualnie na tablicach ogłoszeń można znaleźć informację o pracy w rozwożeniu ropy ciężarówkami oraz łodziami- wszystkie wymagania są podane w ogłoszeniu. Prawie zapomniałem! Właściciel stacji ogłosił konkurs, w którym osoba, która przynajmniej raz w tygodniu przez cały miesiąc zatankuje ropę do swojego pojazdu, będzie mogła brać udział w loterii. Nagrody są bardzo atrakcyjne, więc zachęcam gorąco do korzystania z usług tej stacji paliw. Drodzy czytelnicy, czy Wy będziecie tankować swoje samochody na stacji "u Benzyniaka" i będzie to ropa z rafinerii Andrzeja Gaźnika? Dla Redakcji Prasowej K69-News Młodszy Redaktor @Puszek.
  2. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  3. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  4. Puszek.

    Szóste urodziny PYLife!

    No jak Pylek robi urodziny wtedy kiedy ja mam swoje to zapowiada się super weekend !
  5. Nieprzejezdne drogi we wsiach? - Rolnicy strajkują! Wielu z nas mieszka na wsi lub na terenach, które znajdują się obok pól, farm itd. W gronie naszych czytelników na pewno znajdą się osoby, które na co dzień wykonują obowiązki typowe dla pracy na wsi - doją krowy, przygotowują jedzenie dla zwierząt, zbierają jajka z kurnika czy chociażby czerpią wodę ze studni. Jednak Ci młodsi mieszkańcy najczęściej nie interesują się sprawami takimi jak ceny zbóż, mleka, jajek czy chociażby cen paliwa. Jeśli ktoś śledzi zmiany na rynku rolniczym to na pewno wie co obecnie dzieje się w Polsce. Rolnicy wychodzą na drogi i blokują je, strajkują i żądają podwyższenia cen zboża, mięsa. Kolejnym z postulatów rolników są ceny paliwa, na które wydają znacznie więcej niż powinni zyskiwać z zebrany plonów i ich sprzedaży. Nie inaczej dzieje się w stanie San Andreas, w którym rolnicy również wyszli na ulice i postanowili walczyć o swoje. Ostatni strajk miał miejsce 10 lutego 2019 roku na drodze prowadzącej do wsi Blueberry. Postanowiłem udać się na miejsce protestu i bliżej przyjrzeć się tej sprawie! Po dotarciu na miejsce zastałem zablokowaną drogę i rolników, którzy stali przed pojazdami i strajkowali. Głównym celem buntu była poprawa bytu rolników w kraju oraz podniesienie cen zbóż, mięsa, mleka i jajek. Jedną z najważniejszych rzeczy, o którą postanowili walczyć rolnicy to cena paliwa - obecnie wydają oni znacznie więcej na benzynę czy ropę niż zyskują ze sprzedaży plonów. Na początku wykonałem kilka fotek, a chwilę później podszedłem bliżej, aby porozmawiać z Przewodniczącym Komitetu Strajkowego Rolników z Blueberry Panem Januszem Świszczyńskim. Został on liderem strajkujących ze względu na starszeństwo i doświadczenie. Pan Świszczyński strajkował jeszcze w latach 70 i 80 dwudziestego wieku. Bunty z tamtych lat również miały na celu poprawę bytu rolników, lecz nie przyniosły one znaczących rezultatów. Zagadałem do Pana Janusza i zapytałem czy odpowie na moje pytania, zgodził się i po chwili rozpoczęliśmy rozmowę: Puszek*: Witam z tej strony Młodszy Redaktor Redakcji Prasowej K69 News Puszek*, moje uszanowanie! Czy zechciałby Pan odpowiedzieć na kilka pytań na temat strajku? Janusz Świszczyński: Dobry, proszę pytać. Puszek*: Zauważyłem, że jest to już kolejny strajk, któremu Pan przewodniczy, więc Pan najlepiej wie w jakim celu strajkujecie, prawda? Janusz Świszczyński: Zgadza się, to jest już piąta taka akcja, w którym biorę udział. Przechodząc do rzeczy, chcemy aby obecne władze a dokładniej Minister Rolnictwa i rozwoju wsi spełnił swoje obietnice, o których mówił podczas kampanii wyborczej w 2015 roku. Minęło już ponad cztery lata, za nieco ponad pół roku kończy się kadencja obecnego rządu, a w dalszym ciągu nic co było nam obiecywanie nie zostało zrealizowane chociaż w najmniejszym stopniu.. Głównie staramy się wywalczyć większe ceny za nasze uprawy oraz o to aby zmniejszono ceny paliw. Obecnie taki przeciętny rolnik jak ja, wydaje na paliwo prawie 1/3 zysków ze zbiorów. Puszek*: Rozumiem, czy nie próbowaliście pisać listów do Ministerstwa, zorganizować debatę? Janusz Świszczyński: Panie, za kogo ty nas masz! Nie jestem jakimś naiwniakiem, który urodził się wczoraj.. Wiele razy prosiliśmy Pana Ministra o możliwość przeprowadzenia debaty, lecz nasze starania i prośby zawsze zostały odrzucane.. Mamy nadzieje, że dzisiejszy protest da do myślenia władzom i po tylu latach w końcu zostaniemy wysłuchani i potraktowani na równi z innymi. Puszek*: Dobrze, dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że po tym proteście Minister zdecyduje się na debatę. To wszystko z mojej strony, do widzenia! Janusz Świszczyński: Meh, zgodzi się... Cześć! ...Gdy już miałem wracać do redakcji zauważyłem, że w stronę rolników zmierza pojazd rządowy - było to Yosemite, tym autem przyjechał Pan Minister Dariusz Mamrot. Podszedł do strajkujących i poprosił na stronę lidera tego wydarzenia - Janusza Świszczyńskiego. Z późniejszej relacji Pana Janusza dowiedziałem się, że Minister Mamrot w najbliższym czasie rozpatrzy wszystkie prośby rolników i postara się je rozwiązać w sposób korzystny dla obu stron. O to fragment ich rozmowy. Minister Mamrot: Witam Pana bardzo serdecznie! Gdy ujrzałem nagrania w lokalnej telewizji postanowiłem przyjechać na miejsce strajku i porozmawiać z wami. Chcę rozwiązać ten spór i zależy mi na tym aby obie strony były zadowolone. Proszę mówić, co trzeba zmienić? Janusz Świszczyński: Witam Panie Ministrze! Nawet nie wie Pan jak jest nam miło i jak cieszymy się z tego, że w końcu ktoś chce nas wysłuchać. Podejrzewam, że Minister pamięta jak w latach 70 i 80 na wioskach również odbywały się strajki. Wtedy naszym dziadkom, ojcom chodziło o ogólną poprawę bytu rolników. Oni walczyli o większe zyski z upraw. My chcemy tego samego oraz uważamy, że ceny paliwa są zbyt duże przy obecnej płacy za np. zboże. Ustaliliśmy, że przeciętny rolnik na paliwo wydaje 1/3 zysków ze swoich plonów. Liczymy na to, że nasze prośby zostaną wzięte pod uwagę i Pan jako głowa Ministerstwa postara się zrealizować obietnice wyborcze przed upływem kadencji obecnego rządu... Minister Mamrot: Rozumiem Pana jak najbardziej.. Pamiętam bardzo dobrze tamte strajki i protesty. Sam jako mały chłopak brałem w nich udział z dziadkiem i ojcem. Na obecną chwilę nic nie mogę zrobić, po moim powrocie do stolicy, rozpoczniemy pracę nad nowymi projektami i postaramy się o dofinansowania dla rolników. Mogę zapewnić, że informacje na temat naszej pracy, będą na bieżąco pojawiać się w telewizji oraz w internecie. Są jeszcze jakieś sprawy, które chcecie omówić? Nie ukrywam, że po naszej krótkiej rozmowie mam ogromną ilość pomysłów i chciałbym zabrać się do pracy. Janusz Świszczyński: W imieniu kolegów, chciałbym podziękować za pańską wizytę. Wszystko co chcieliśmy powiedzieć to powiedzieliśmy. Liczymy na to, że te projekty i ustawy zostaną zrealizowane jak najszybciej. Do widzenia! Minister Mamrot: W najbliższym czasie zorganizujemy debatę, na której będziemy mogli porozmawiać w szerszym gronie. W jego skład wejdą przedstawiciele grup strajkujących z całego kraju. Życzę owocnych plonów, do widzenia! Po negocjacjach jakie prowadził Pan Janusz i Minister Mamrot doszli w końcu do porozumienia - Ministerstwo zwiększy ceny zbóż i innych upraw rolnych, a ceny paliwa z czasem będą się zmniejszać (prawdopodobnie o 0,10zł na miesiąc). Jednak rolnicy nie ustąpili z drogi, chcieli strajkować dalej. Poszli na ugodę, że strajk potrwa jeszcze jeden dzień, a potem zwiną swoje manatki i wrócą do domów. Po powrocie Ministra, całe Ministerstwo wzięło się do pracy. Rozpoczęli pracę nad nowymi projektami, obliczali koszty inwestycji i starali się o jak największe dofinansowania dla tych najbardziej uboższych rolników. Jedno z pierwszych postanowień jest takie, że każdy rolnik będzie otrzymywał 30 dnia każdego miesiąca dodatkowe pieniądze na nasiona, nawozy, paszę dla zwierząt itp. Najnowsze informacje będą pojawiać się w gazetach, telewizji i w internecie. Po odjeździe Pana Dariusza Mamrota rolnicy blokowali drogę jeszcze do wieczoru następnego dnia i wrócili do swoich domów. Każdy z nich i wszyscy rolnicy w Stanie San Andreas żyją nadzieją, że pierwszy raz od kilkudziesięciu lat będą traktowani na równi i nie będą oszukiwani. Następnego dnia Ministerstwo wydało publiczną ankietę skierowaną szczególnie do rolników, w której oni sami mieli podać swoje propozycje, pomysły itp, które mogą zostać wzięte pod uwagę w układaniu nowych projektów i ustaw. Drodzy czytelniczy, a Wy jak myślicie? Nieugięta postawa rolników przerodzi się w ich lepszy byt? Zapraszam do dyskusji na ten temat! Serdeczne podziękowania kieruję do graczy @|SWSA|Man!uS*, @|SWSA|Mateo968, @|SWSA|MichaelRWD, @Rafixdxd, @|SAPD|SEKRETARKA|DawiS za pomoc przy wykonaniu zdjęć. Dla Redakcji Prasowej K69-N Młodszy Redaktor Puszek*
  6. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  7. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  8. Bankructwo "Cyganów" ? - poznajmy prawdę! Każdy z nas wie, że istnieje coś takiego jak handel. Najprościej mówiąc, jest to wymiana między dwoma osobami, która niesie ze sobą jakieś korzyści - najczęściej obie strony na tym zyskują. Handlować można prawie wszystkim. W dawnych czasach, handlowano nawet ludźmi, których zatrudniano do niewolniczej pracy. W dzisiejszych czasach zabronione jest handlowanie dziećmi, ludźmi czy narządami. Jednym z najczęstszych obiektów zainteresowania są samochody. Wielu sprzedawców stara kupić się auto taniej, a sprzedać drożej - jednak nie zawsze się to udaje i często są to nietrafione inwestycje. W stanie San Andreas znajduje się kilka takich "cygańskich" komisów, w którym mieszkańcy z chęcią kupowali pojazdy. Nabywali, ponieważ od kilkunastu lat komisy nie posiadają, aż tak bogatego asortymentu jak kiedyś. Postanowiłem zbadać wspomnianą sprawę i udałem się do dwóch najbardziej znanych komisów samochodowych w stanie San Andreas - do "Cygana" oraz "Mirka". Na początku pojechałem do komisu samochodowego "u Mirka". Będąc na miejscu, zastałem opustoszały plac, na którym kiedyś stały pojazdy. Po zaparkowaniu san newsa, zabrałem rzeczy niezbędne do pracy i udałem się na poszukiwania Pana Mirka - właściciela komisu. Na początku nie mogłem go znaleźć, ponieważ wszystkie przyczepy były zamknięte. Po chwili dostrzegłem światło w jednej z nich i zapukałem do drzwi. Na szczęście osobą, która otworzyła mi drzwi był Pan Mirek. Spytałem go, czy moglibyśmy porozmawiać na temat jego biznesu. Właściciel się zgodził, a ja zabrałem się do zadawania pytań. Puszek*: Witam, z tej strony Aplikant Redakcji Prasowej K69 News Puszek*, moje uszanowanie! Zechciałby Pan udzielić mi odpowiedzi na moje pytania? Mirek: Czołem! Pytaj Pan, chociaż nie wiem czy jest tu coś do opowiadania.. Puszek*: Dużo osób wie, że od dłuższego czasu nie prowadzi Pan działalności handlowej.. Co za tym stoi? Mirek: Wie Pan, czasy się zmieniają. Dwadzieścia lat temu, gdy przyjeżdżałem z rana otwierać komis to pod bramą zawsze stało kilkanaście osób. Wiadomo, ceny też się zmieniają. Dawniej mogłem sobie pozwalać na sprowadzanie używanych pojazdów w dobrej cenie. Dzisiaj nie jestem w stanie tego robić. Straciłem cenne kontakty i no ten.. Ehh, ciężko mi o tym mówić.. Puszek*: Rozumiem, niech Pan się nie krępuje. Proszę mówić, śmiało! Mirek: Pewnego dnia, już po zamknięciu komisu poszedłem do przyczepy przeliczyć utarg, sprawdzić tzw. "papierkową robotę" i zjeść kolację. Po zrobieniu wszystkich czynności biznesowych oraz po zjedzeniu kolacji poszedłem spać. Noc była gwiaździsta a niebo bezchmurne. Jednak piętnaście minut po północy coś zakłóciło mój sen.. Szybko zerwałem się z łóżka, założyłem klapki i wyszedłem sprawdzić co się dzieje na placu. Załamałem się, gdy ujrzałem to co się stało - na placu zastałem pustkę. Wszystkie auta gotowe do sprzedaży zostały skradzione. W żadnym stopniu nie docierało do mnie, że właśnie zbankrutowałem. Jednak po chwili usłyszałem warkot silnika przy bramie. Okazało się, że złodziej miał problemy z odpaleniem pojazdu marki Walton, który stał najbliżej bramy. Pobiegłem w jego stronę krzycząc: Stój, zostaw mój samochód złodzieju! W tym momencie liczyły się sekundy, biegnąc w stronę bramy potknąłem się i straciłem przytomność, a złodziej odjechał z resztą swojej kompanii. Na drugi dzień obudziłem się w szpitalu z poważnym urazem głowy. Lekarze po przeprowadzeniu badań powiedzieli, że na szczęście to tylko krwiak, który nie jest aż tak groźny. Po tygodniu bacznej obserwacji, otrzymałem wypis ze szpitala. Popadłem w alkoholizm, nie mogłem pogodzić się z tym co się stało. Sprawę zgłosiłem na policję równo miesiąc po tym zajściu. Do dzisiaj sprawa pozostała nierozwiązana.. Puszek*: To na prawdę przykra historia.. Nie próbował Pan wznawiać sprawy? Mirek: Wiesz Pan co? Gdyby nie to, że popadłem w alkoholizm to na pewno zdałbym sobie sprawę i w porę bym to zgłosił - ale dzisiaj, dzisiaj jest już za późno. Mój znajomy, na którego wołają Cygan również został okradziony przez tą samą grupę przestępców. Jednak on miał szczęście, bo jemu udało się pogonić złodziei i stracił tylko kilka pojazdów, które wystawił na sprzedaż. On również zbankrutował ale w przeciwieństwie do mnie zachował trzeźwość umysłu i po kilkunastu latach wznowił działalność. Możesz Pan do niego podjechać, chociaż nie wiem, czy będzie chciał porozmawiać. Puszek*: Jasne, od razu pojadę do niego. Dziękuje Panu za rozmowę, życzę aby Pański komis wrócił do czasów swojej świetności. Do widzenia! Mirek: Heh, przyda się.. Czołem! Otrzymałem od Pana Mirka kilka starych zdjęć, na których pokazane jest, jak wyglądał jego komis przed kradzieżą pojazdów. Jak widać, komis tętnił życiem a wybór pojazdów był bardzo duży. Dla porównania wykonałem kilka zdjęć, które pokazują jak komis Pana Mirka wygląda dzisiaj. Plac jest pusty, nie ma na nim żywej duszy, oprócz właściciela, który mieszka w jednej z przyczep. Nie widać na nich ani jednego pojazdu, ponieważ Pan Mirek nie prowadzi już działalności. Zgodnie z zaleceniami Pana Mirka, udałem się do komisu "u Cygana", który w dalszym ciągu prowadzi działalność. Komis Pana Cygana znajduje się w Las Barancas. Dojechałem na miejsce, spakowałem niezbędne rzeczy i zabrałem się do pracy. Z wnętrza biura wydobywała się muzyka. Zapukałem a po chwili moim oczom ukazał się właściciel. Spytałem, czy mogę zadać kilka pytań. Handlarz nie był chętny na przeprowadzenie wywiadu ale po krótkiej chwili zgodził się i zaczęliśmy rozmowę. Puszek*: Witam, z tej strony Aplikant Redakcji Prasowj K69 News Puszek*, moje uszanowanie! Czy chciałby Pan odpowiedzieć na moje pytania? Cygan: Cześć, hmm.. Niech będzie, proszę pytać. Puszek*: Przed chwilą byłem w komisie "u Mirka". Jego właściciel opowiedział mi swoją historię i polecił, abym udał się do Pana. Mógłby mi Pan powiedzieć, jak doszło do kradzieży w pańskim komisie? Cygan: Ahh ten Mirek, nie da człowiekowi spokoju... Opowiem Panu po kolei jak do tego doszło. Sytuacja miała miejsce tydzień po kradzieży samochodów z komisu Mirka. Tego dnia noc również była gwiaździsta a niebo było bezchmurne. Z racji, że mój komis jest otwarty do godzin popołudniowych, to bankrutem zostałem o godzinie dwudziestej trzeciej. Po bardzo pracowitym dniu postanowiłem, że utarg przeliczę następnego dnia. Zjadłem kolację i poszedłem spać. Podobnie jak Mirka obudził mnie dźwięk odpalającego silnika, lecz był to silnik Moonbeama. W porę zerwałem się z łóżka i udało mi się przestraszyć złodziei repliką broni, którą trzymam na takie właśnie okazje. Jedyne auto, którego złodzieje nie ruszyli to Moonbeam. potocznie zwany "klockiem". Osoba, która miała go ukraść wystraszyła się mnie, a raczej broni, którą trzymałem w ręce. Niestety nie byłem w stanie zapamiętać jego twarzy, ponieważ miał na sobie kominiarkę. Jednak do dziś pamiętam lęk w jego oczach i gdy patrzę na Moonbeama to śmieje się z tego. Następnego dnia, gdy dotarło do mnie to co się stało, postanowiłem zgłosić sprawę na policję. Do dnia dzisiejszego sprawa zostaje nierozwiązana. Puszek*: Pan Mirek wspominał o tym, że Pan dalej prowadzi swój komis, to prawda? Cygan: Prowadzę, prowadzę.. Można powiedzieć, że staram się go prowadzić. Również straciłem cenne kontakty ale zyskałem nowe i jakoś sobie radzę. Jak widać, na placu nie ma wielu pojazdów tak jak kiedyś. Sprowadzam je sporadycznie, ponieważ ruch w komisie nie jest taki jak kiedyś.. Gdybym nie zachował trzeźwości umysłu to najprawdopodobniej skończyłbym jak Mirek.. Proszę, tutaj jest kilka starych zdjęć komisu. Tak czy siak, nic z nimi nie zrobię a Panu na pewno przydadzą się do tworzenia artykułu. Puszek*: Dziękuje bardzo, na pewno się przydadzą! Od siebie, życzę aby handel w pańskim komisie przebiegał tak jak dawniej. Dziękuję Panu za rozmowę, do widzenia! Cygan: Heh.. Również dziękuje, czołem! Tutaj są zdjęcia, które otrzymałem od Pana Cygana, możecie drodzy czytelnicy zobaczyć jak kiedyś wyglądał handel "u Cygana". To są zdjęcia, które ukazują dzisiejszy wygląd komisu. Plac się trochę zmienił, zyskał ogrodzenie. Tłumów ludzi, którzy chcą kupować auta nie ma ale w dalszym ciągu kilka osób każdego ranka czeka pod bramą na otwarcie. Na budynku biura, złodzieje tamtej pamiętnej dla Pana Cygana nocy, napisali nazwy marek aut, które zostały skradzione. Właściciel interpretuje to jako kpinę z niego samego. Zbrodnie, przez które ucierpieli znani nam handlarze do dzisiaj pozostają niewyjaśnione. Właściciele komisów mają iskierkę nadziei, że skradzione pojazdy do nich wrócą. Wierzą, że ich komisy wrócą do czasów swojej świetności. Mam nadzieje, że Policja wznowi sprawę tych dwóch kradzieży i z biegiem czasu znajdzie skradzione auta i zwróci je właścicielom. Jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy Mirek i Cygan staną w pełni na nogi i dalej będą prowadzić biznes na tak dużą skalę jak kiedyś ? Dla Redakcji Prasowej K69-News Aplikant @|A-K69N|Puszek*
  9. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  10. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  11. Nie możemy wyświetlić tej odpowiedzi, ponieważ znajduje się w forum, które zabezpieczone jest hasłem. Wpisz hasło
  12. Data i godzina zdarzenia: 05.01.2019 Nick/pasek: |SMSA|Puszek* Nick/pasek oskarżonej osoby: cyc1234 (prawdopodobnie zmienił nick, nie mogłem znaleźć go na panelu, nick gracza widać na filmach załączonych w skardze) Mój serial: 2759480D67C3FABD5C0B430A6BBBBEB4 Opis: Podczas pełnienia służby, patrolowałem SF radiowozem. Udałem się do mechanika w celu naprawy po czym gracz cyc1234 mnie staranował i uszkodził zderzak i lampkę. Ponownie udałem się do mechanika aby naprawić auto służbowe wyjechałem i udałem się na dalszy patrol w kierunku spawnu SF. W tym samym czasie gracz cyc1234 jechał za mną i znowu mnie staranował uszkadzając tym samym radiowóz. Kolejną sytuacją jest oddawanie pojazdu na PZP. Zostałem wezwany przez SAPD po odholowanie pojazdu po pościgu. Udałem się na zgłoszenie po czym pojechałem na PZP gdzie czekała na mnie funkcjonariuszka @|SAPD|Ayahuasca. i funkcjonariusz @|SAPD|NT|DawiS (byli świadkami całego zajścia, rozmawialiśmy na Team Speaku). W momencie, w którym przekraczałem bramę na PZP gracz cyc1234 wjechał rozpędzony, przekraczając dozwoloną prędkość na teren parkingu (nikt oprócz SMSA i SAPD nie może tam wjeżdżać). Oskarżony uczynił to celowo. Jego wcześniejsze taranowanie też było celowe. Dowody w postaci logów: http://pylife.pl/topic/141517- lub screenshotów: 1. Tutaj filmik o pierwszej sytuacji: 2. Tutaj filmik o drugiej sytuacji na PZP: Oczekiwania (zostaną wzięte, pod uwagę przy rozpatrzeniu. Możliwe opcje to: mute na x dni, ban na x dni, zwrot pieniędzy) Wymierzenie kary pozostawiam administracji. Prosiłbym o wypowiedź świadków zajścia, którzy potwierdzą powyższe oskarżenia: @|SAPD|Ayahuasca. oraz @|SAPD|NT|DawiS Dziękuję i pozdrawiam
  13. Puszek.

    Sylwester 2018/2019 z PYLife

    Ja mam inne plany na tą wyjątkową, jedyną noc w roku. Mimo to, chciałbym życzyć Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim graczom i administracji naszego serwera no i szampańskiej zabawy na serwerze!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...